blog

Sprawdź, co u mnie słychać!

Jak napisać świetny tekst na stronę „O nas”? 5 praktycznych porad od zawodowego copywritera

Strona „o nas” to wbrew pozorom bardzo ważna podstrona. Pozwala świetnie stworzyć brand identity (tożsamość marki) i zakomunikować jej idee, misję i historię.

Wielu przedsiębiorców rezygnuje z profesjonalnego przygotowania takiej strony (najczęstszym argumentem jest „I tak nikt tego nie czyta”). Dziś jestem tutaj po to, żeby przedstawić Ci jak napisać taką stronę od początku do końca i przy okazji udowodnić Ci, że jednak warto mieć takie coś w zanadrzu swojej strony internetowej.


Spis treści


Porada 1 – Baw się!

Strona „o nas” to jedna z niewielu okazji na zabawę formą podczas pisania tekstu na stronę firmową. Można, a nawet powinno się, wprowadzić jakiś fajny element, kreatywnie podejść do tematu.

Dzięki temu wyróżnisz się spośród konkurencji, gdzie w zbyt wielu przypadkach strona „o nas” wygląda praktycznie identycznie.

Jednym ze sposobów, jak kreatywnie do tego podejść to opowiedzenie historii. To niezwykle skuteczne narzędzie, które pozwoli Ci zebrać rzeszę wiernych klientów.

Jak się pewnie domyślasz, napisałem o tym co nieco. I nie jeden wpis, ale CAŁĄ KATEGORIĘ! Kliknij tu, wybierz „Storytelling” i zacznij opowiadać super historie!

Unikalny sposób przedstawienia się w tej zakładce to klucz do zainteresowania odbiorcy i pokazanie swoich umiejętności. Nawet nie wiesz, ile maili do mnie z prośbą o współpracę zaczyna się od „spodobał mi się Twój styl, kiedy pisałeś o pizzy!” (szczerze mówiąc nie myślałem, że kiedykolwiek zobaczę takie zdanie)


Oczywiście nie każdy życzy sobie takiego podejścia. Niektóre marki chcą być przedstawione jako poważne, profesjonalne i pewne biznesy, bez luźnych zwrotów.

W zupełności to szanuję i rozumiem. W takim wypadku możesz skupić się na sposobie, który przedstawiłem w poradzie trzeciej.


Polecam Ci pokombinować nad nazwą tej zakładki. „O nas” czy „o mnie” jest już zbyt powszechne, żeby generowało jakieś zainteresowanie. Weźmy na przykład moją stronę.

Zauważ, że zamiast „o mnie” jest „Pizza?” – taki zabieg od razu tworzy zafascynowanie i skłania odbiorcę do refleksji – „Pizza? Co to znaczy? Co tam jest?”.

Reszta zakładek jest jasna i klarowna, bo tam są konkrety i tylko konkrety. Jak pisałem wyżej, w przypadku „o mnie” mogłem sobie pozwolić na zabawę formą.

Szczerze mówiąc nawet coś tak prostego jak „kim jestem/jesteśmy?” albo „poznajmy się” będzie ciekawsze, ale jeśli uda Ci się wymyślić coś nieszablonowego, punkt dla Ciebie.


Porada 2 – Nie pisz ciągle o sobie!

Wbrew pozorom „o nas” wcale nie ma być o was. Tak samo jak Twoja strona „o mnie” nie ma być o Tobie. I tak dalej, wiesz o co chodzi. Może źle się wyraziłem – pisz o sobie, ale przez pryzmat korzyści dla klienta.

Przede wszystkim skup się na tym, co oferujesz klientowi i dlaczego może liczyć właśnie na firmę, którą opisujesz.

To dobry moment, żeby przekazać odbiorcy historię marki i przybliżyć ludzi, którzy zadbają o dobre doświadczenie klienta. Pozornie piszesz o firmie, a nie o kliencie, ale prezentujesz informacje przez pryzmat korzyści dla odbiorcy.


Przykładowo: „Marek, webmaster naszego zespołu, już od 15 lat zawodowo zajmuje się projektowaniem stron internetowych na zamówienie.

Jego pasja do IT zaczęła się już w dzieciństwie, kiedy trzy lata pod rząd zajął pierwsze miejsce w szkolnym konkursie informatycznym. Kiedy nie pracuje, czas spędza na przejażdżkach rowerowych ze swoim psem, Benkiem.”

Zobacz, zadziało się tu parę ważnych rzeczy – pokazałem „ludzką” część firmy i jednocześnie zapewniłem potencjalnego klienta, że jego projekt jest w rękach fachowca.


Porada 3 – Chwal się, ale nie przechwalaj się!

Gdy klient już zobaczy, co możesz dla niego zrobić i dlaczego to Ty zrobisz to najlepiej, czas jeszcze bardziej zabłysnąć w jego oczach. Zastanów się – czy masz jakieś dane, którymi możesz pochwalić firmę? Jeśli nie, to je zdobądź. Koniecznie. Statystyki, opinie, certyfikaty, nagrody. Wszystko się przyda.

Przygotowałem dla Ciebie ranking najczęściej używanych typów danych, które są w mojej ocenie najważniejsze dla zwiększenia wiarygodności marki:


1. Opinie – odbiorca prędzej zaufa słowom innych zadowolonych klientów niż słowom firmy, którą dopiero co odkrył.

2. Statystyki – budują pozycję silnych graczy w branży i pokazują konkretne efekty, czyli coś, co każdy lubi widzieć. Dla przykładu – 67 zbudowanych domów, 11 000 naprawionych komputerów itp.

3. Nagrody – sygnalizują, że firma ma coś ciekawego do zaprezentowania. Skoro wygrała nagrodę, to musi być w niej coś wyjątkowego.

4. Certyfikaty – dość mało biznesów się nimi chwali. Jeśli certyfikat nie pochodzi od kogoś bardzo rozpoznawalnego w kręgach grupy docelowej, moim zdaniem nie warto.


Porada 4 – Słowa i zdania, których absolutnie nie możesz użyć!

W pisaniu tekstów na strony WWW istnieje pewien tajemny, niepisany zbiór zasad. Znany tylko największym mędrcom copywritingu…

No dobra, żartuję. Znany jest każdemu, kto choć trochę wie, jak pisać dla stron WWW. I nie jest tajemny. W zasadzie to jest całkiem powszechny. Nieważne, do konkretów!

Są pewne zdania i słowa, których po prostu nie wypada używać w szanującym się opisie szanującej się firmy.

Oprócz oczywistych wulgarnych sformułowań, jakie teraz może Ci przyszły do głowy, są też takie, z którymi na pozór jest wszystko w porządku. Ale gdy przyjrzymy się bliżej…

Nie martw się, nie przywołasz demona, jeśli je napiszesz. Co najwyżej odstraszysz klientów – w takim wypadku lepszy klient-demon, niż żaden. Zobaczmy teraz przykłady takich zwrotów.


1. Wszystko, co zaczyna się na „naj”

Najlepszy, najtrwalszy, najwyższej jakości i tak dalej. Nie jest to wielki grzech, ale lepiej konkretnie wyjaśnić. Na przykład – nasza stal jest tak twarda, że wytrzyma ciężar dwóch słoni (zmyślam, nie mam pojęcia, czy taka stal istnieje). Wykorzystaj też statystyki, jak pisałem w trzeciej poradzie.

2. Jesteśmy liderem w (…)

Jesteście liderem? Nikogo to nie obchodzi. Serio. Jeśli chcesz naświetlić znakomitość marki w konkretnej branży, odwołuję Cię do trzeciej porady – pochwal się nagrodami.

3. Wychodzimy naprzeciw oczekiwaniom naszych klientów.

Zdanie stare jak świat. Obecne na stronie prawie każdej polskiej firmy bez pomysłu na siebie. Walnij coś takiego, a klienci też powiedzą „Wychodzimy!”. I wyjdą.

To nie komunikuje w zasadzie nic – jakim oczekiwaniom? Jakich klientów? W jaki sposób wychodzicie naprzeciw? Po raz kolejny odsyłam do trzeciej porady – tutaj super sprawdzą się opinie.

4. W trosce o najwyższą jakość naszych usług (…)

Jakość usług możesz w prosty sposób udowodnić na przykład certyfikatem, nagrodą lub opiniami. Nie ma sensu pisać czegoś, czego nie możesz wesprzeć dowodami.

Jest na pewno wiele więcej zwrotów, o których mógłbym tu napisać, ale mam nadzieję, że rozumiesz o co chodzi.


Oprócz samej merytorycznej wartości takich tekstów muszę zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt – to wszystko już było.

Odbiorcy stali się ślepi i głusi na takie przekazy, bo widzieli i słyszeli je setki, jak nie tysiące razy. Oczaruj ich czymś świeżym, czymś, czego jeszcze nigdy nie doświadczyli, i prawdopodobnie już nie doświadczą.


Porada 5 – Nie zostawiaj klienta samego!

Kiedy już klient przejdzie przez stronę „o nas” bardzo często jest zostawiany samemu sobie. Nie wie, gdzie dalej iść, co dalej zrobić. Twoim zadaniem jest poprowadzenie go „za rączkę” do miejsca, gdzie zamówi produkt lub usługę.

Jeśli oferujesz usługi – wystarczy przycisk z ciekawym wezwaniem do działania.

Jeśli firma, o której piszesz to sklep – niech pod tekstem pokażą się przykładowe produkty z przyciskiem „zamów”. Nie ma tutaj jakiejś większej metodyki.

Dziękuję za przeczytanie tego posta. Mam nadzieję, że nauczyłem Cię czegoś ciekawego i praktycznego. Zachęcam do komentowania i do rzucenia okiem na moje inne wpisy 🙂

Dzięki, do zobaczenia 😉


Bonus – Dlaczego warto?

Dlaczego warto zrobić to dobrze, albo zatrudnić kogoś, kto zrobi to dobrze? Dlatego, że „o nas” to pierwszy kontakt odbiorcy z Twoją marką. Oczywiście, może zobaczyć logo i nazwę wcześniej, ale to sprawy powierzchowne.

W podstronie „o nas” rozgrywa się gra o to, czy klient kupi Twoją markę, czy nie. Wchodzimy głębiej w tożsamość marki – odsłaniamy przed klientem jej korzenie, jej misję. Jak wspominałem wcześniej, wielu właścicieli biznesów twierdzi, że i tak nikt tego nie czyta.

Być może to nie kwestia odbiorców, a samego tekstu. Wierzę jednak, że po przeczytaniu tego posta masz na tyle rozległą wiedzę w tym temacie, że klienci z chęcią przeczytają słowo po słowie 🙂

Powodzenia, hej!


Ukryta porada…

Po prostu napisz do mnie!

Wiem, jak to robić. Napisałem o tym nawet bloga 😉

2 Responses

  1. Witam, mam pytanie 🙂 Co zrobic w takiej sytuacji:mam firme, jestem samozatrudniony. Czy lepiej w takim wypadku pisac w o nas o mojej firmie, czyskupic sie na pisaniu o mnie?
    Dziekuje

    1. Dzień dobry, to ważne pytanie. Proponuję trochę tego, trochę tego – przedstaw się jako założyciel firmy i opowiedz trochę o sobie, a potem płynnie przejdź do historii firmy – jak to się zaczęło, dlaczego akurat ta branża i tak dalej. Wyślij mi maila, to porozmawiamy bardziej na konkretach 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zaciekawiłem Cię?

Zobacz podobne wpisy:

Storytelling – Co to, po co to i 4 porady, jak to robić jak zawodowcy (Część 1)

Napisz tekst sprzedażowy, w którym odbiorcy się zakochają dzięki tym 5 sztuczkom – Sekrety Sprzedaży #1

„Śmiali Się Ze Mnie, Kiedy Usiadłem Przy Fortepianie, Ale Gdy Zacząłem Grać!-„ czyli lekcja o świetnych ofertach sprzedażowych.

Baner reklamowy

TEKST SPRZEDAŻOWY

Tekst na baner dla mojego dobrego znajomego i klienta. Miał być przede wszystkim przykuwający uwagę, nowoczesny i ze statystykami.

W moim odczuciu wyszło naprawdę fajnie :)

Miłosz Zolich